Mak w nowej odsłonie czyli świąteczne praliny.

Mak w nowej odsłonie czyli świąteczne praliny.

Wstęp idealny : „Za oknem prószy śnieg, w radio cicho gra kolęda. W kuchni świąteczna krzątanina wypełniająca dom zapachem goździków, grzybów i pieczonego makowca. W pokoju wesoło błyska choinka przypominając wszystkim domownikom, że już za chwileczkę będzie można zasiąść na kanapie dziarsko dzierżąc pilota w dłoni i obejrzeć perypetie (wciąż tego) samego Kevina raz jeszcze”. Wstęp realny : „Za oknem siąpi późnojesienny deszcz. Lampki sąsiadom w oknach mrugają jak wściekłe. Znowu nie ma kiedy gotować, bo w pracy deadline goni deadline.  W tej całej bieganinie nie ma kiedy kupić prezentów. Ale to nawet się dobrze składa bo w ciasnym mieszkanku  nie ma gdzie postawić choinki”. Uffff………… Na szczęście do  zrobienie szybkich i efektownych pralin, które odmienią serce każdego bożonarodzeniowego sceptyka nie potrzeba żadnej specjalnej otoczki. Jak już wspominałam przy okazji przepisu na marcepan, jestem dość leniwa i na myśl o przygotowaniu masy makowej moja jasna z natury skóra blednie jeszcze bardziej. Dlatego polecam podkraść trochę gotowej masy makowej jakiejś gospodyni, która akurat będzie piekła makowiec. Składniki na 12 pralin :  100 g masy makowej (najlepiej zrobić samemu, ale gdy czasu brak to taka z puszki też się nada) 100 g tabliczka gorzkiej czekolady (70%) 100 g tabliczka białej czekolady do dekoracji Przygotowanie: gorzką czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej i zalewamy nią masę makową mieszamy aby masa nabrała jednolitości, całość wstawiamy na godzinę do lodówki po godzinie wyjmujemy masę i formujemy z niej małe kuleczki (albo kwadraciki albo co komu fantazja podpowiada) rozpuszczamy białą czekoladę w kąpieli wodnej kładziemy praliny na widelec (nie nadziewamy!) i obtaczamy delikatnie w czekoladzie następnie wstawiamy nasze dzieła do lodówki na 20 minut i czekamy niecierpliwie spoglądając...
Świąteczne inspiracje czyli domowy marcepan.

Świąteczne inspiracje czyli domowy marcepan.

W radio już od jakiegoś czasu można usłyszeć „Last Christmas”. Zawsze kiedy słyszę ten nieśmiertelny utwór po raz pierwszy w danym roku, wiem że pora zabierać się za szykowanie domowego marcepanu. Mój marcepan jest niezbyt słodki ale mocno alkoholowy. Tylko dla ludzi o mocnych nerwach (tudzież głowach) i silnej potrzebie natychmiastowego przełączenia się na tryb „Idź sobie stąd kimkolwiek jesteś, ja tu świętuję”. Do zrobienia pół kg masy marcepanowej potrzebne nam będą : 250 gramów migdałów w płatkach (Pamiętajmy jesteśmy leniwi, migdały w całości namaczane na noc, parzone i obierane ze skórki dobre są dla Perfekcyjnych Pań Domu. My chcemy mieć pyszny marcepan Już! Natychmiast!!) 180- 200 gramów cukru (rozstrzał wstawiłam specjalnie, każdy ma inny przedział tolerancji glukozy, osobiście niedobór cukru uzupełniam w tym przepisie alkoholem)  Alkohol! Najlepiej przy jego wyborze trzymajmy klasę. Moim zdaniem najlepiej sprawdzi się brązowy rum. Na potrzebę przepisu napiszę, że 50 ml ale tak naprawdę to warto porządnie chlusnąć, żeby migdały zaabsorbowały nieco wilgoci i przeszły alkoholową goryczką.  Przygotowanie: Wersja nazwana przeze mnie roboczo „Blitzkrieg” (pamiętajmy, jesteśmy leniwi). Migdały polewamy szczodrze rumem („chlust”). Dosypujemy cukier. Następnie wyciągamy urządzenie miksujące, jakie mamy akurat na stanie (mikser, blender itp.) i mieszamy wszystko na gładką masę. Po zmiksowaniu wkładamy na godzinę do lodówki. Dzięki zmianie proporcji cukru i rumu otrzymujemy niepowtarzalną mieszankę słodko-gorzko-piekącą, która ucieszy zarówno masochistów jak i amatorów mniej komercyjnych słodyczy.  Etap II (wersja dla średniozaawansowanych) : Wyjmujemy schłodzoną masę marcepanową i formujemy ją w kulki. Temperujemy czekoladę ( o temperowaniu  pisałam tu), a następnie zanurzamy w niej marcepanowe kuleczki. Przyozdabiamy ćwiartkami orzecha włoskiego. Ostrzeżenie! Istnieje ryzyko, że świąteczni goście dostaną obłędu smakowego i zostaną z nami do Wielkanocy,...