Czekolada i wino. Część 1 : “Trufle z czerwonym winem”.

Czekolada i wino. Część 1 : “Trufle z czerwonym winem”.

„Love and marriage, they come together like a horse and carriage”, śpiewał  onegdaj Frank Sinatra. Wino i czekolada teoretycznie mają wiele wspólnego. Świetnie się komponują wizualnie jako prezent na Walentynki czy inny Dzień Kobiet, kojarzą się z luksusem i zmysłowością. Co do samego połączenia smakowego wina i czekolady, taki mix ma zarówno wiernych fanów jak i zagorzałych przeciwników. Każdy kto próbował podać wino wraz z czekoladą zapewne doświadczył stanu galopującego głowobólu. O serwowaniu wina i czekolady jeszcze wyprodukuję notatkę, a tymczasem podróż przez ten niełatwy temat proponuję zacząć od praktyki, przygotować kilka cudownych winnych trufli i nabrać własnego zdania.  Do teorii zawsze można  powrócić. Parokrotnie próbowałam przygotować winne praliny samodzielnie, ale zawsze coś  mi się rozjeżdzało z konsystencją. Masa nie chciała zastygać, lała się smętnie przez łyżkę. Aż któregoś dnia uznałam, że chcąc osiągnąć Level: Master, muszę się wesprzeć internetami. Spacerując po sieci znalazłam ciekawy przepis na blogu Pastry Affair. Zmodyfikowałam go odrobinę na własne potrzeby i oto dzielę się swoimi kulinarnymi osiągnięciami. Składniki na  ok. 30 sztuk pysznych pralinek: 220 gr ciemnej czekolady (min 70%) 100 ml czerwonego, wytrawnego wina ( ja użyłam argentyńskiego wina szczepu malbec ) 50 gr serka mascarpone Ok. 50 gr kakao w proszku Przygotowanie: Wino wlewamy do garczka i podgrzewamy Gdy wino osiągnie temperaturę ok 60°C wrzucany posiekaną czekoladę Całość mieszamy aż czekolada się rozpuści, po czym zdejmujemy ze źródła ciepła Czekamy aż czekolada z winem się schłodzi i dodajemy mascarpone Odstawiamy na ok. godzinę w chłodne miejsce (Uwaga! Nie wkładamy do zamrażarki, gwałtowne obniżenie temperatury spowoduje, że nasze trufle będą grudowate w strukturze.) Po godzinie, gdy masa powinna już zastygnąć, możemy zacząć formować kulki Tak...
Jak temperować czekoladę  cz. 2

Jak temperować czekoladę cz. 2

Dawno nie miałam w rękach czekolady mlecznej.  Podchodzę do niej dość niechętnie, gdyż nie jest to mój ulubiony gatunek. Moje kubki smakowe podchodzą do niej ze zdrowym dystansem- taka dawka cukru sprawia, że niejednokrotnie trzęsę się jak paralityk. Czasami jednak przygotowuję jakieś tabliczki albo praliny na zamówienie, a ponieważ mleczna jest chyba najbardziej popularna to akurat się przewija w prośbach najczęściej.  Jakiś czas temu znajomi poprosili mnie o przygotowanie bombonierki w typie „trumienka” , czyli czekoladki w kształcie czaszek. Jako, że czaszki są moim ulubionym motywem popkultury ochoczo przystąpiłam do realizacji projektu. Warunek był jeden :  100% mlecznej czekolady. Do zrobienia trumienki potrzebowałam 100 gramów czekolady mlecznej. Możemy korzystać z czekoladowych pastylek lub tabliczki, której po zatemperowaniu możemy nadać dowolne nowe kształty. Dzisiaj zaprezentuję inną, prostszą metodę temperowania (wersja z marmurowym kamieniem tu) Do temperowania przystępujemy uprzednio zaopatrzywszy się w : 100 gr mlecznej czekolady (sic!) miskę ceramiczną, szklaną lub metalową termometr spożywczy Jak temperować czekoladę: ¼ czekolady siekamy na drobne kawałeczki ¾ czekolady rozpuszczamy w kąpieli wodnej cały czas mieszając. Maksymalna temperatura dla czekolady mlecznej waha się od 42 do 47°C. Najlepiej odsunąć ją od źródła ciepła gdy osiągnie ok. 38°C. Gdy czekolada się rozpuści, dzielimy ją ponownie- odkładając do osobnej miseczki 1/3 Energicznie mieszając do 2/3 rozpuszczonej czekolady dodajemy czekoladę posiekaną na samym początku sprawdzając jednocześnie temperaturę, dla mlecznej minimalna temperatura powinna się mieścić w przedziale 27- 28°C Dla ponownego podniesienia temperatury dodajemy 1/3 rozpuszczonej czekolady. Temperatura nie powinna się podnieść wyżej niż do 29-30°C Tak zatemperowaną czekoladę przelewamy do foremek i czekamy aż stężeje w temperaturze pokojowej (powinno to trwać nie więcej niż 20 min.) Ważna rada –jeżeli czekolada...