Jestem nadal chora! Wręcz wspaniale ! Przez gorączkę odnazłam w sobie duszę poety (vide tytuł tego posta).Netflix nadal mnie nie kręci. Wychodzić z domu nadal nie mogę, więc nie pozostaje mi nic innego jak postać trochę przy garach.

Ostatnio wkręciłam się w robienie różnorakich kremów czekoladowych.

Jak dla mnie ta forma kulinarna ma same zalety- jest prosta, tania i przyrządzona dobrze- niezwykle efektowna. Gdy dobrze to rozegrać, to słoik takiego smarowidła może również robić za prezent. Dlatego też w listopadzie odpalam małą manufakturę i za jednym zamachem robię tuzin słoików, które później wręczam rodzinie i przyjaciołom w trakcie grudniowych przedświątecznych spotkań.

Tym razem przepis bez alkoholu (dla osób o mocniejszych nerwach polecam przepis „spirytualny”)

Najlepsze w tym kremie jest to, że jego podstawę stanowią aż dwa składniki co odbija się oczywiście na prostocie wykonania.

A zatem nie zanudzając i nie przedłużając przystąpmy do akcji.

Składniki:

  • 100 g pistacji (dla leniwych- można kupić już obrane za miliony monet, wersja dla jeszcze bardziej leniwych- gotowe masło pistacjowe za jeszczewięcej milionów monet- do nabycia w każdym sklepie dla koksów)
  • 200 g białej czekolady (ja użyłam wegańskiej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby użyć „odzwierzęcej”)
  • szczypta soli
  • 300 ml słoik (Sherlock Holmes byłby dumny)

Przygotowanie:

  • Obieramy pistacje (chyba, że wybraliśmy wersje dla leniwca, wtedy pomijamy ten krok)
  • Mielimy  pistacje  w malakserze bądź za pomocą  blendera (wersja top leniwiec z masłem pistacjowym w roli głownej- pomijamy ten krok)
  • Roztapiamy czekoladę w kąpieli wodnej
  • Odkładamy około 20g czekolady (tylko jeżeli chcemy osiągnąć efekt wow- o tym poniżej)
  • Dodajemy zmielone pistacje do 180 g białej czekolady
  • Gorącą masę przekładamy do słoika
  • Przechowywać do miesiąca

A teraz specjalny krok dla ambintych, którzy małym kosztem chcą zrobić „Efekt wow”

Efekt wow:

  • Bierzemy pozostałą białą czekoladę owe 20g wspomnane powyżej) i robimy z niej  mikro pralinkę
  • Wystarczy użyć dowolnej silikonowej formeki – ja akurat w okolicach Bożego Narodzenia posiłkuję się gwiazdkami
  • Wlewamy czekoladę do foremi
  • Czekamy aż czekolada do stwardnieje (można  ją w tym celu w zamrażarce –  tym razem nie trzeba się  przejmować temperowaniem  )
  • Pralinki umieszczamy w słoiku, delikatnie zanurzając je w masie czekoladowo-pistacjowej
  • Dla efektu glamour posypujemy całość jadalnym broktem i voila!

Obdarowywani zbierają szczękę z podłogi. I do dwa razy. Za pierwszym razem na widok a za drugim na smak tego dzieła.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...