Ser i czekolada. Połączenie nieoczywiste.

Ser i czekolada. Połączenie nieoczywiste.

„Ale jak to?! Ser i czekolada?!” Usłyszałam od koleżanki, gdy pokazałam jej okolicznościową fotkę na instagramie (follow) Zaskoczenie zapewne wynika z faktu,  że czekolada kojarzy się ze słodyczą. O serach natomiast lubimy myśleć raczej w kategoriach „słonych”. W końcu wszyscy słyszeliśmy o combo wino+ser. Dla bardziej ambitnych polecam też mój przewodnik o tym jak podawać czekoladę z winem.  W takim razie co z tym serem?   Pierwszy raz usłyszałam o podawaniu sera z czekoladą podczas wakacji spędzonych w Kolumbii. Okazuje się, że paluszki sera maczane w gorącej czekoladzie to tradycyjny przysmak serwowany w wielu kawiarniach w Bogocie. Słysząc o tym przysmaku (?) po raz pierwszy skrzywiłam się lekko spodziewając się najgorszego. Okazało się jednak, że ser podawany do gorącej czekolady jest miękkim serem, w smaku przypominającym nieco ricottę (może odrobinę mniej wyrazisty- tak! to możliwe). Dzięki temu szok dla kubków smakowych jest jakby mniejszy. Ale tak naprawdę czy o to chodzi? Jak się okazuje cały fun polega na zhackowaniu zmysłu smaku i przywalić mu słonym i słodkim. Jednocześnie. Brzmi głupio? A solony karmel? Camembert i żurawina? To klasyki tego typu połączeń. No dobrze. Dość tych wynurzeń, przejdźmy do rzeczy i sparujmy coś. A najlepiej to już ser i czekolada – parowanie 101.   W tym wpisie nie zamierzam się wgłębiać w teorie filozoficzne o czekoladzie z ziaren kakao z południowego Haiti zmieszanej z mlekiem z dzikich kóz pasących się po zboczach dzikich plaż Trynidadu i Tobago (dla niedomyślnych- to żart jest. Wiem ,że dzikie plaże zboczy nie mają. Co najwyżej zboczeńców).   Będzie prosto i na temat- co parować i jak to jeść, żeby było snobistycznie i z zadęciem. A...